Od pierwszych zdobywców szczytu do direttissimy Harlina (1858-1966 )
Eiger (3970m): jedna z największych i najpiękniejszych ścian alpejskich posiada smutną reputację ze względu na liczne tragedie, które rozegrały się na jej stokach na początku dwudziestego wieku.
Anglicy, nie bez racji, nazywają Eigerwand Mountain Killer. Francuzi często używają synonimu Ogre, która oznacza mitycznego zjadacza ludzi, Niemcy zaś Eigernordwand - Mordwand
Eiger - scena wielu bezowocnych prób, skandali i polemik. Eiger fascynuje także publiczność, gdyż dzięki zainstalowanym na Kleine Scheidegg licznym teleskopom może oglądać bezpośrednio wspinających się tam alpinistów. W eigerowskim amfiteatrze od lat alpiniści z całego świata wspinają się, walczą o życie, lecz także umierają "in the flesh".
* * *
Pierwsze drogi na Eigerze
1. Coś, co kocham najwięcej.
W 1857 roku - Wiedeńczyk, zwycięzca Mönchu - Sigismund Porges - próbuje dokonać pierwszego wejścia na szczyt Eigeru.
Rok później w Grindelwaldzie pojawia się nikomu nieznany Irlandczyk - Charles Barrington, który po kilku przejściach graniowych w Alpach Oberlandzkich decyduje się spróbować szczęścia na niezdobytym jeszcze wówczas Eigerze.
Barrington angażuje dwóch przewodników, Christiana Almera i Petera Bohrena, noszącego przydomek "wilk lodowców". 11 sierpnia 1858 roku trzej alpiniści stają na szczycie po pokonaniu zachodniej ściany.
Północno-wschodnia grań Mittellegi przebyta zostaje w 1921 roku przez Japończyka Yuko Maki i towarzyszących mu trzech przewodników z Grindelwaldu (Fritz Amatter, Samuel Brawand i Fritz Steuri). Dzięki Yuko Maki alpinizm wszedł w modę w Japonii, w przyszłości wielu japońskich wspinaczy wpisze się na stałe do historii północnej ściany Eigeru.
W 1932 roku szwajcarska ekipa, w której znajdował się dr Hans Lauper, Alfred Zürcher oraz dwóch przewodników - Alexander Graven i Joseph Knubel - przechodzi ścianę północno-wschodnią. Przez długi czas ówcześni alpiniści uważali, iż klasyczna droga Laupera jest ostatnim dokonaniem na Eigerze, nikomu nie śniło się zmierzenie się ze ścianą północną, tą skalno-lodową pustynią, jak określi wiele lat później połać północną Dougal Haston.
North Side of Mountain Killer
Historia Eigerwand rozpoczyna się 17 lipca 1934 roku. Bohaterowie - trójka Saksończyków: Willy Beck, Georg i Kurt Löwingerowie. Po dwóch dniach wspinaczki wycofują się ze ściany po locie Becka, osiągając wysokość 2900 metrów.
21 sierpnia 1935 roku na północnej ścianie pojawiają się adepci nowej alpinistycznej szkoły monachijskiej: XXXXXX Max Sedlmayer i Karl Mehringer. Po trzech dniach wspinaczki Niemcy pokonują praktycznie połowę ściany, lecz gwałtowna burza zmusza ich do zwolnienia tempa. Monachijczycy walczą jeszcze przez dwa dni ze ścianą, docierając w końcu na szczyt Żelazka, gdzie w miejscu zwanym do dzisiaj Biwakiem Śmierci umierają z wycieńczenia. Jest to pierwsza zaawansowana próba na szlaku, który w latach 60-tych stanie się pierwszą direttissimą północnej ściany.
W niecały rok później, wiosną 1936r. na Kleine Scheidegg pojawia się kolejna monachijska ekipa. Albert Herbst i Hans Teufel rozbijają namiot na podścianowych pastwiskach czekając na dobrą pogodę, by zaatakować północną ścianę. W przerwie Monachijczycy dokonują pierwszego przejścia północną ścianą Schneehornu, podczas zejścia ginie Teufel.
Kilka dni po nich, na trzy tygodnie przed berlińsko-wrocławską olimpiadą, pod ścianą Eigeru instalują się Austriacy: Edi Rainer i Willy Angerer oraz dwaj bawarscy strzelcy alpejscy na przepustce: Anderl Hinterstoisser i Toni Kurz.
Początkowo dwa zespoły wspinają się niezależnie tym samym szlakiem, który dwa lata później stanie się słynną drogą klasyczną. Ich próba staje się synonimem jednej z największych tragedii Eigeru.
Bawarczycy wspinają się szybciej niż Austriacy. Hinterstoisser pokonuje trudny trawers w kierunku Gniazda Jaskółek, i "ściągają" do siebie Kurza. W tym samym czasie Angerer zostaje zraniony kamienną lawiną. Od tego czasu dwa zespoły zaczynają wspinać się razem. Niemcy rzucają Austriakom linę pozwalającą na pokonanie trawersu, zwanego od tego czasu trawersem Hinterstoissera.

Wieczorem pierwszego dnia czwórka alpinistów biwakuje na drugim zachodzie śnieżnym. Nazajutrz pokonują oni zaledwie 200 metrów ściany i trzeciego dnia osiągają Biwak Śmierci. Alpiniści stwierdzają, iż z rannym Angererem nie osiągną nigdy szczytu i decydują się na odwrót, który stanie się dla nich fatalny.
Czwartego dnia strażnik kolei Jungfraubahn nawiązuje kontakt głosowy z alpinistami. Godzinę później w lawinie kamienno-lodowej ginie trzech z czterech wspinaczy. Hinterstoisser spada pod ścianę, Angerer i Rainer wiszą martwi na zjazdówkach. Kurz przetrzymuje jeszcze jedną noc i umiera z wycieńczenia kilka metrów od wspinających się w jego stronę ratowników.
Transportem zwłok zajmuje się, przybyła specjalnie z Monachium, Służba nr 6 kierowana przez Ludwiga Grammingera. Ratownicy nie mogą dotrzeć do wiszącego Kurza, odcinają więc linę. Pod ścianą znalezione zostają zwłoki Angerera i Rainera a także zaginionego rok wcześniej Sedlmayera. W końcu sierpnia w jednej ze szczelin lodowych zostaje odkryte ciało Kurza. Hinterstoisser znaleziony zostaje dopiero w lipcu 1937 roku.
Po tragicznych wydarzeniach z lata 1936 roku szwajcarski rząd federalny zabrania oficjalnie wspinania się na Eigerze. Jednakże, nie posiadając podstaw prawnych, rządowy dekret zostaje wycofany jesienią tego samego roku. Przyszłym adeptom północnej ściany postawiony zostaje nowy warunek: przed wspinaczką muszą oni zapewnić sobie ewentualną pomoc ratowniczą.
W 1936 roku podczas berlińsko-wroclawskich igrzysk olimpijskich Hitler obiecuje złoty medal dla zdobywców północnej ściany Eigeru. Po błyskotliwych osiągnięciach czarnoskórych lekkoatletów (Jesse Owens) obietnica kanclerza Reichu staje się nowym pretekstem prowadzącym do udowodnienia wyższości rasy aryjskiej.
Rozpoczyna się bezlitosny wyścig po sławę.
Jednej z pierwszych prób po złote runo dokonują w sierpniu 1937r. Niemcy Matthias Rebitsch i Ludwig Vörg, którzy jako pierwsi przekraczają Biwak Śmierci. Wycofują się jednak ze względu na załamanie pogody. Jest to wówczas jedyna ekipa, której udaje się ujść z życiem po wycofie ze środkowej części północnej ściany.
W tym samym okresie inny niemiecki zespół - Otto Eidenschink i Ernst Moeller - pokonuje po raz pierwszy ścianę południowo-wschodnią w ciągu 24 godzinnej wspinaczki. Jej drugiego przejścia dokonują Szwajcarzy, Albin Schelbert i Geni Steiger dopiero w 1964 roku. Wspomniana ściana została wcześniej przebyta częściowo w 1934 roku przez Drezdeńczyków, braci Löwinger.
W tym samym roku na Eigerze pojawia się pierwsza kobieta - Szwajcarka Loulou Boulaz, która w towarzystwie Pierra Bonnanta dokonuje jednej z nieudanych prób na północnej ścianie. Szwajcarka pojawi się tam ponownie w 1962 roku z Michelem Darbellay, Yvette i Michelem Vaucherem, lecz szalejące burze zmuszą alpinistów do wycofu w okolicy Rampy.
21 czerwca 1938 roku ginie, podczas przedostatniej próby na drodze klasycznej, dwóch Włochów : Bartolo Sandri i Mario Menti, którzy odpadają na wysokości Trudnej Szczeliny.
2. Czy mnie jeszcze pamiętasz ?
W 1938 roku droga klasyczna zostaje przebyta po raz pierwszy.
Niemcy - Andreas Heckmair i Ludwig Vörg oraz Austriacy Fritz Kasparek i Heinrich Harrer, podobnie jak 2 lata wcześniej ich poprzednicy, wchodzą w ścianę dwoma niezależnymi zespołami. Na wysokości Stollenloch spotykają trzecią, konkurencyjną ekipę: Austriaków Rudolfa Fraissla i Leo Bronkowskiego.
Ten ostatni dostaje kamieniami w Trudnej Szczelinie i czwórka przyszłych zdobywców drogi klasycznej pomaga im w wycofie. Austriacy, którzy wyruszyli prawie dzień wcześniej, zakładają pierwszy biwak na drugim polu lodowym. Wkrótce Niemcy doganiają ich przed Żelazkiem, tam też dwie ekipy biwakują wspólnie. Po dwóch dniach wspinaczki (drugi dla Niemców, trzeci dla Austriaków) alpiniści osiągają śnieżny zachód po pokonaniu trudnej Rampy.
Szalejąca burza powoduje liczne lawiny, na skutek jednej z nich Kasparek zostaje ranny. Dwa zespoły decydują się na wspólną wspinaczkę na wysokości zachodu wiodącego do Kruchej Szczeliny. Wspólnymi siłami osiągają Pająka, na którym zakładają trzeci biwak.
24 lipca, czwartego dnia wspinaczki, burza nie słabnie. Tego dnia, jak praktycznie podczas całej drogi, prowadzą Hecmair i Vörg. Alpiniści znajdują się w systemie podszczytowych szczelin, które podczas opadów śniegu stają się lawinowym korytarzem/
Hecmair wspina się zalodzonymi szczelinami praktycznie bez asekuracji. W jednym z przewieszonych miejsc odpada, wyrywając ze stanowiska asekurującego go 'Wiggerla''. Kasparek zachowuje zimną krew i wyłapuje czołową dwójkę zapobiegając w ten sposób odpadnięciu od ściany całej ekipy związanej jedną liną. Podczas lotu Hecmair zwichnął sobie kostkę, lecz udaje mu się dojść do podnóża końcowej lodowej deski.
O 13-tej czwórka wspinaczy znajduje się poza zasięgiem lodowych lawin. W końcowej części drogi alpiniści słyszą nawoływania szwajcarskich ratowników, którzy znajdują się w okolicy szczytu. Hecmair decyduje się nie odpowiadać na owe wołania, gdyż wie, iż zorganizowanie akcji ratowniczej na północnej ścianie wymagać będzie wielu godzin. Niemiecko-austriacka ekipa jest u kresu sił, lecz decyduje się wyjść ze ściany o własnych siłach.
Po krótkim rozpogodzeniu zaczyna ponownie padać. Alpiniści pokonują ostatnie, śnieżne podszczytowe wyciągi, lecz z powodu gęstej mgły gubią się w końcowych partiach trawersując w stronę południowej ściany. O 15.30 stają wreszcie na szczycie.
W ten sposób "pada" wreszcie ostatni alpejski problem, lecz dla zdobywców drogi klasycznej rozpoczyna się prawdziwa droga krzyżowa.
Jak można było się spodziewać, w 1938 roku hitlerowska propaganda wykorzystała austriacko-niemieckie osiągnięcie. Oprócz Hecmaira pozostali członkowie zwycięskiej ekipy byli członkami NSDAP, SS lub SA. Po latach wytknięto czwórce z Eigeru pamiątkowe zdjęcie z Adolfem Hitlerem.
W 1997 roku brunatna przeszłość dopadła wreszcie Harrera, któremu przypomniano, iż na północnej ścianie towarzyszył mu proporczyk ze swastyką. Jedynie Hecmair wychodzi obronną ręka z tej mediatycznej lawiny, rozpętanej przez prasę po zakończeniu drugiej wojny światowej. Przez długie lata uczestniczy on w licznych wyprawach, szkoli przewodników dla niemieckiego klubu wysokogórskiego i staje się jednym z założycieli niemieckiego związku zawodowego przewodników i instruktorów narciarstwa.
3. Jeszcze swój egzamin zdasz...
Na kolejne odwiedziny drogi klasycznej poczekać trzeba do zakończenia drugiej wojny światowej.
Jedna z pierwszych prób podejmują szwajcarscy przewodnicy Hans Schlunegger i Edwin Krähenbühl w sierpniu 1946 roku, ich próba załamała się na Rampie.
Drugiego przejścia drogi przejścia dokonują mieszkańcy Chamonix: Louis Lachenal i Lionel Terray w 1947 roku.
Trzecie przejście jest dziełem braci Hansa i Karla Schluneggerów, przewodników z Wengen. Jest to jednocześnie pierwsze przejście szwajcarskie i pierwsze z klientem
O czwarte miejsce walczą w lipcu 1950 roku Karl Reiss i Karl Blach, wycofują się jednak na skutek kamiennej lawiny i ran Blacha z okolicy Trudnej Szczeliny.
Kilka dni później czwarte przejście staje się dziełem Ericha Waschaka i Leo Fortenlechnera. Było to pierwsze jednodniowe przejście w ciągu 18-stu godzin, z nowym wariantem na wysokości Trawersu Bogów.
Piątego przejścia drogi dokonują w tym samym miesiącu Jean Fuchs, Raymond Monney, Marcel Hamel i Robert Seiler.
W 1952 roku na północnej ścianie Eigeru pojawiają się kolejne zespoły pragnące znaleźć się w pierwszej dziesiątce.
Szóste przejście; Pierre Julien i Maurice Coutin.
Siódme: Karl Winter i Sepp Larch.
W ósmym przejściu uczestniczy dziewięciu alpinistów różnych narodowości: Hermann Buhl, Sepp Jöchler, bracia Sepp i Otto Maag, Gaston Rébuffat, Paul Habran, Jean Bruneau, Pierre Leroux i Guido Magnone.
Dziewiątego przejścia dokonują Erich Vanis, Hans Ratay i Karl Lugmayer.
Niezapomnianą dziesiątkę kończą Karl Blach i Jurgen Wellenkamp.
W 1954 roku uczestnikiem jednego z nieudanych przejść jest między innymi Harlin.
W sierpniu 1957 roku Eiger staje się sceną kolejnej tragedii. Dwóch włoskich "Pająków", Claudio Corti i Stefano Longhi, wchodzi w północną ścianę z zamiarem 14-ego powtórzenia (i pierwszego włoskiego) drogi klasycznej. Włosi atakują ścianę wariantem Sedlmayera i Mehringera z 1935 roku, lecz szybko stwierdzają pomyłkę i wycofują się zjazdami by osiągnąć drogę oryginalną. Z tego, co wynika z relacji Cortiego, na trawersie Hinterstoissera spotykają Niemców - Günthera Nothdurfta i Franza Mayera, którym spadł ze ściany plecak z jedzeniem. Pierwszy z Niemców jest ponadto chory. Z tego względu Włosi i Niemcy zaczynają wspinać się wspólnie od drugiego zachodu.
Przed Trawersem Bogów czwórka alpinistów mylnie interpretuje opis drogi angażując się w trudny wariant Waschaka i Forstenlechnera, na którym odpada Longhi..
Po kilku próbach wyciągnięcia go na linie trójka pechowców zostawia wiszącego nieszczęśnika i kontynuuje wspinaczkę.
Na wysokości podszczytowych szczelin Corti zostaje uderzony kamienną lawiną i odpada 30 metrów. Włoch jest poważnie ranny i nie jest w stanie wspinać się dalej. Niemcy pozostawiają go na malej półce w górnej części wyjściowych szczelin i udają się w stronę szczytu, aby sprowadzić pomoc dla rannego towarzysza.
Na Kleine Scheidegg zauważono odpadnięcie Longhiego, lecz miejscowi przewodnicy odmawiają wyjścia na akcję ratowniczą ze względu na złą pogodę. Dzięki obecności kilku znanych alpinistów rozpoczyna się jedna z pierwszych międzynarodowych akcji ratowniczych, w której uczestniczą, podobnie jak później na Petit Dru, wspinacze amatorzy oraz zawodowi niemieccy i szwajcarscy ratownicy. Są wśród nich między innymi Wiggerl Gramminger (i jego słynny zestaw), Franz Fellerer, Martin Weixler, Alfred Hellepart, Emil Proksch i Hubert Bail. Wkrótce na Kleine Scheidegg pojawiają się następni ochotnicy: Alfred Koch, Hermann Huber, Erich Friedli, Max Eiselin, Lothar Brandler, a także ówcześni znani alpiniści: Riccardo Cassin, Carlo Mauri, Lionel Terray. oraz Robert Seiler.
W akcji tej uczestniczą także polscy alpiniści: Maciej Berbeka, Helena i Jerzy Hajdukiewiczowie, bracia Adam i Zbigniew Skoczylas, Karol Jakubowski, Tadeusz Nowicki, Zbigniew Rubinowski, Tadeusz Rogowski oraz Antoni i Jerzy Wala.
Hellepart wykonuje 350-cio metrowy zjazd w zestawie Grammingera i dociera do rannego Cortiego. Dwaj alpiniści zostają wyciągnięci na szczyt. Podczas zejścia, przez praktycznie całą drogę, Lionel Terray niesie Cortiego na plecach. Longhi umiera z wycieńczenia, jego ciało wisi na ścianie jeszcze przez dwa miesiące stając się jedną z atrakcji turystycznych na Kleine Scheidegg.
Podczas włoskiej tragedii niewyjaśnioną sprawą jest kontynuacja wspinaczki przez doświadczonych Niemców, z których jeden był już chory w środkowej części ściany... Tragedia ta rozpętała jedną ze słynnych eigerowskich polemik.
Cortiego podejrzewano przez kilka lat o przecięcie liny Niemcom i zepchnięcie ich ze ściany.. Dopiero w 1961 roku afera ta zostanie częściowo wyjaśniona gdy przypadkowo znalezione zostaną zwłoki Niemców na zachodniej ścianie. Niemiecki zespół prawdopodobnie pomylił drogę zejściową i zasnął podczas biwaku, będąc o godzinę od znajdujących się na ścianie ratowników. Nothdurft i Mayer byli związani liną, co pozwoliło na rehabilitację Cortiego.
4. Jednego serca...
Niektóre późniejsze solowe i zespołowe wyczyny wykraczają poza chronologiczne ramy tego artykułu (Eiger do lutego 1966), lecz ze względu na ich znaczenie sportowe autor "wkleił" do tekstu poniższy rozdział o solistach i najszybszych zespołach Zabójczej Ściany.
Niektóre przejścia solowe drogi klasycznej
W latach sześćdziesiątych nienasycony dotychczasowymi ofiarami Zjadacz ludzi postanowił rozprawić się z pierwszymi solistami.
Günther Nothdurft, zmarły na szczycie podczas afery Cortiego, był pierwszym solistą na Eigerze. W 1957 roku dochodzi do wysokości 3200 m.
W 1961 pojawiają się jego naśladowcy. Pierwszym z nich jest 23-letni Austriak, Adi Mayr, który po spędzeniu wyczerpującej nocy na Biwaku Śmierci odpada od ściany walcząc z zalodzoną skałą Rampy.
Dwóch następnych solistów ginie na Eigerze latem 1962 roku, w dolnej części ściany, byli to Adolf Derungs : w lipcu Diether i Marchart w końcu sierpnia.
W 1963 roku z drogą klasyczną zmierzył się także słynny solista Walter Bonatti, który wycofuje się ze ściany w okolicy drugiego zachodu. Po pierwszym biwaku...
W tym samym roku pierwszego przejścia solowego dokonuje Szwajcar, Michel Darbellay w ciągu osiemnastu godzin (41-wsze przejście.)
Zima 1967 roku Francuz Rolland Trivellini ginie bez śladu na Ścianie Śmierci podczas próby otwarcia nowej direttissimy (na prawo od Harlina)
W latach siedemdziesiątych Ogre staje się nieco łaskawszy dla solistów:
Zima 1978 roku Japończyk Tsuneo Hasegawa jako pierwszy pokonuje ścianę północną solo w zimie, w ramach trylogii: Eiger, Grandes Jorasses, Matterhorn. (7 dni)
Alpiniście z kraju wschodzącego słońca depcze po pietach Włoch Ivano Ghirardini, który dokonuje drugiego solowego przejścia zimowego (6 dni)
1981 - pierwsze solowe przejście brytyjskie: Eric Jones.
1981 - Szwajcar Ueli Bühler - 8.5 godziny.
1982 - pierwsze solowe przejście amerykańskie: Harry Kent.
1982 - Franc Knez pokonuje ścianę
W 1983 roku - Thomas Bubendorfer przebywa drogę klasyczna w 4 godziny i 50 minut. Jego śladami podąża inny Austriak: Reinhard Patscheider
Rodak Messnera, Tyrolczyk Christoph Hainz polepsza rekord Bubendorfera w 2003 przebiegając ścianę północną w 4 godziny i 40 minut.
W 1983 roku Pajak_Pavel_Pochyly otwiera "Idealną direttissimę", będącą według wielu alpinistów najpiękniejszą linia na Eigerze (12 dni)
W tym samym roku Jean Marc Boivin pokonuje ścianę kombinacja drogi klasycznej i Harlina (od White Spider do szczytu) w siedem i pól godzin.
1984 - Slavko Sveticic dociera do szczytu po ośmiu godzinach wspinaczki.
Francuz Christophe Profit pokonuje drogę klasyczną latem `85 (w ramach trylogii) oraz zimą `87 roku (trylogia zimowa) w ciągu 10-ciu godzin.
1986 - Tomo Cesen działa na ścianie podczas ośmiu godzin w ramach tygodniowej trylogii.
1992 - Catherine Destivelle staje się pierwszą solową damą Eigeru.
Do dzisiaj najszybszym solistą Eigeru jest Szwajcar Ueli Steck (2007 - 3 godz.54 min; 2008 - 2 godz. 47 min). Oba przejścia zimą.
Rekordy zespołowe na drodze klasycznej
Erich Waschak i Leo Fortenlechner - 18 godzin (1950)
Adolf Derungs i Lucas Albrecht pokonują ścianę z archaicznym sprzętem (1959)
Przejście dwóch nieznanych małolatów aresztowanych po powrocie przez policję na skutek denuncjacji zaniepokojonych rodzin (1962)
Peter Habeler i Reinhold Messner -10 godzin (1974)
Najstarszym gościem Eigeru został Benedetto Salaroli (72 lata), który przebył ścianę w towarzystwie przewodników (1997)
Szwajcarzy Roger Schöli i Simon Anthamatten przebiegają ścianę w 6 godzin i 50 minut (2008, zimowe przejście)
Ich rekord poprawiają inni Szwajcarzy: Daniel Arnold i Stephan Ruoss - 6 godzin i 10 minut (2008 zimowe przejście)
Polskie przejście zimowe:: 1-4 marca 1978 - Andrzej Czok, Walenty Fiut, Janusz Skorek oraz Jan Wolf.
Wkrótce na "północnej" pojawią się nowe pokolenie szwajcarskich przewodników, między innymi von Almen, Hurlichmann, Epp, Etter.
W sierpniu 1961 roku 20 przejścia drogi klasycznej dokonują Polacy Stanisław Biel i Jan Mostowski w ciągu trzech dni.
W tym okresie wiele zespołów usiłuje skrócić drogę klasyczną (długość około 3 km) próbując wariantu - wprost od Żelazka do Pająka.
W marcu 1961 roku kolejna monachijska ekipa dokonuje pierwszego przejścia zimowego. Jej autorami są: Toni Kinshofer, Andreas Mannhardt, Toni Hiebeler i Walter Almberger. Ich przejście wywołuje jeden z pierwszych skandali, gdyż ekipa Hiebelera pokonuje drogę w dwóch etapach donosząc sprzęt i żywność przez otwór kolejki Stollenloch.
Niektóre zachodnie tłumaczenia Wikipedii podają mylnie, iż drugie przejście zimowe drogi klasycznej zostało zrobione przez włoską ekipę kierowana przez Armando Aste. Włosi wspinali się jednak w sierpniu 1962 roku.
Latem 1962 roku John Harlin i Konrad Kirch robią 28 powtórzenie drogi klasycznej. W 1963 roku pokonują ją również Anglicy: Bonington i Clough (pierwsze przejście brytyjskie i 31 powtórzenie drogi) oraz Doug Haston i Rodezyjczyk Rusty Baillie (40 powtórzenie).
Zimą 1964 roku Harlin usiłuje dokonać drugiego zimowego przejścia drogi Heckmaira, lecz zmuszony jest do wycofania się ze ściany na wysokości Trawersu Hinterstoissera. Jednocześnie załamuje się pierwsza zaawansowana próba na direttissimie Eigeru: Niemcy - Siegert, Kautschke, Uhner i Bittner - po czterech dniach spędzonych na ścianie wycofują się z pierwszego zachodu, wykorzystując poręczówkę Hiebelera przy dojściu do Stollenloch.
We wrześniu tego samego roku Bittner przechodzi drogę klasyczną z Daisy Voog, która staje się pierwszą kobietą Eigeru.
5. Tyle jest dróg...
Przy końcu lat pięćdziesiątych rodzi się nowa koncepcja alpinizmu. Jej hasło przewodnie to otwieranie nowych dróg w linii spadku kropli wody.
Prekursorem tej nowej fali jest Emilio Comici, autor pierwszej drogi na Cima Grande.
W 1958 roku ekipa młodych Niemców (Brandler, Hasse, Lehne i Löw) otwiera pierwszą prawdziwą direttissimę na tej ścianie. To właśnie w tym okresie pojawia się idea direct route na północnej ścianie Eigeru. Pionierami pierwszej drogi "wprost" byli Sedlmayer i Mehringer.
Po kilku miesiącach ich śladami podążają Włosi Mario Menti i Bartolo Sandri, którzy giną w okolicy pierwszego zachodu.
Po drugiej wojnie światowej, w 1953 roku, pierwszymi rzemieślnikami direttissimy jest niemiecko-szwajcarski zespół Karl Heinz Gonda i Uli Wyss; wycofuje się on jednak z okolicy Żelazka. Była to, jak dotychczas, i pozostanie do otwarcia drogi zimą 1966 roku, najbardziej zaawansowana próba prostowania północnej ściany.
To właśnie ich śladami wspinają się w 1962 roku pierwsi polscy pretendenci do direttissimy - Czesław Momatiuk i Jan Mostowski. Z powodu złej pogody wycofują się oni jednak z górnej części cokołu.
W 1963 roku na ścianie pojawia się "druga zmiana" wspinaczy, reprezentowana przez "wiewiórki" z Cortiny. Guido Lorenzi, Siro Menardi i Albino Michielli wycofują się z pierwszego zachodu.
W tym czasie problemem direttissimy zaczyna interesować się poważnie John Harlin pojawiając się na ścianie latem 1963 roku z Jugosłowianinem Alešem Kunawerem. W marcu 1964 roku Harlinowi udaje się dojść do pierwszego zachodu. Jego partnerami byli wówczas włoscy alpiniści: Ignazio Piussi, Roberto Sorgato, Alberto Bonafede i Aldo Menegus.
Jak głosi anegdota, po raz pierwszy wspomina on o tym projekcie... na dentystycznym fotelu podczas wizyty u doktora Cleva McCarthy`ego.
W 1964 roku Harlin uczestniczy w bostońskim kongresie klubu wysokogórskiego, podczas którego wygłasza odczyt "Problem direttissimy Eigeru a ewolucja alpinizmu". Między innymi wspomina w nim o swych dotychczasowych próbach, mówi także o złej pogodzie i braku odpowiednich partnerów.
W Bostonie Harlin poznaje wówczas Laytona Kora, będącego aktualnie jednym z najlepszych amerykańskich wspinaczy, wpisując go na listę przyszłego zespołu direttissimy Eigeru.
W lutym 1965 roku Harlin i Haston wykonują tajny rekonesans wchodząc w ścianę, podobnie jak ekipa Hiebelera, ze Stollenloch.
Kilka miesięcy później, w czerwcu, Harlin powraca na Eiger kolejno z Piussim i Sorgato oraz z André Bertrandem i René Desmaisonem. W towarzystwie tych ostatnich Harlin pobija wreszcie swój dotychczasowy rekord na direttissimie: szczyt drugiego zachodu śnieżnego.
Miesiąc później Harlin poznaje Petera Haaga, z którym rozmawia o ewentualnym, wspólnym zaatakowaniu ściany.
Direttissima coraz bardziej prześladuje Harlina, uważa on, iż najlepszym momentem na zrobienie drogi jest zima ze względu na niewielkie ryzyko kamiennych lawin.
Pierwotna taktyka Harlina przedstawiała się następująco: dolną część direttissimy poprowadzić należy na lewo od drogi klasycznej, jej górną część - na prawo od drogi oryginalnej. W ten sposób Amerykanin chciał uniknąć wspinaczki w okolicy Żelazka i Pająka, fragmentów ściany o smutnej, lawinowej reputacji. W ostatniej chwili, podczas decydującego ataku w lutym 1966-tego, Harlin zmienia pierwotny plan wchodząc w ścianę prosto pod Pająkiem, tam, gdzie istniało duże niebezpieczeństwo lawin. Harlin chciał w ten sposób odstraszyć przyszłych amatorów direttissimy? To hipoteza niektórych ówczesnych obserwatorów.
6. Harlina pamięci żałobny rapsod...
Na przełomie lutego i marca 1966 roku północna ściana Eigeru staje się teatrem dramatycznych wydarzeń. 22 marca lider niemiecko-amerykańsko-szkockiej ekipy - John Eliot Harlin II - ginie na ścianie na skutek pęknięcia poręczówki pomiędzy Biwakiem Śmierci i Trawersem Bogów.
W drugiej połowie lutego 1966 roku Dougal Haston, Layton Kor, Ted Wilson oraz Mike Burke koczują w willi Harlina w Leysin.
Marylin Harlin zajmuje się dwójką dzieci, przymykając oczy na alpinistyczny bałagan panujący w małżeńskim salonie, bałagan znany każdemu wspinaczowi w przeddzień trudnej wspinaczki.
Podłoga zasiana jest hakami, jedynkami, sky-hoockami, śrubami lodowymi i karabinkami. Dekorację stanowią także wielkie, nierozpakowane jeszcze paczki, zawierające nowiutkie, czerwono-żółte liny Mammoutha. oraz inne akcesoria wspinaczkowe.
Marylin ogląda telewizję: John! Niemcy weszli w ścianę 18 lutego!
Super! John przeklina soczyście. Nie ma czasu do stracenia. Atak przewidziany jest na 20 lutego.
Tak rozpoczęła się ostatnia ekspedycja Harlina na Kryształową Górę, ekspedycja, która zakończy się dla niego fatalnie.
W skład niemieckiej ekipy wchodzą: Jörg Lehne 33 Peter Haag, Karl Golikow 34, Siegfried Hupfauer, Günther Schnaidt, Günther Strobel, Rolf Rozenzopf i Roland Votteler. Poza Lehne pozostali członkowie niemieckiej grupy nie posiadają dużego ścianowego doświadczenia. Grupa niemiecka sponsorowana jest przez agencję reklamową Belser ze Stuttgartu, dla której pracuje znajdujący się na ścianie Lehne. Mediatyczną stroną niemieckiej akcji kieruje Harry Frey.
Zespół Harlina stanowią Dougal Haston i Layton Kor. W rezerwie przewidziani są Mike Burke, Ted Wilson i Bev Clark.
Chris Bonington jest oficjalnym fotoreporterem ekipy angielsko-amerykańskiej. Wspomagają go Don Whillans i Ian Clough. Ci trzej alpiniści pojawiają się sporadycznie na ścianie donosząc sprzęt, ich głównym zadaniem była fotograficzna oprawa akcji ścianowej. Kierownikiem mediatyczym grupy Harlina jest Peter Gilmann, pracujący dla Daily Telegraph. Dziennik ten jest, wraz z Milletem i Mammouthem, oficjalnym sponsorem grupy Harlina.
Historia direttissimy Eigeru została opisana w wielu książkach, często w sposób monotonny, wyciąg po wyciągu. Oto jej momenty kluczowe.
Haston i Kor atakują ścianę 20 lutego, pokonując tego dnia pierwsze 160 metrów. Jednocześnie ekipa wspomagająca (Bonington i inni) korzystając z pozwolenia dyrekcji kolejki, transportuje część sprzętu przez Stollenloch. Do połowy marca, po przeszło trzech tygodniach wspinaczki, ekipa Harlina pokonała zaledwie środkową część ściany.
16 marca Harlin i Haston zjeżdżają ze ściany po siedmiodniowym pobycie bez jedzenia, podczas szalejącej burzy, na Biwaku Śmierci. Lekarze z Interlaken, gdzie udał się Harlin na pogotowie, stwierdzają początki zapalenia płuc. Dla Amerykanina jest to tylko zwykły bronchit, z którego wychodzi zresztą bez szwanku zdrowiejąc cudownie, podobnie jak na direttissimie Petit Dru.
Do 19 marca dwie ekipy - niemiecka i anglosaska - wspinają się równoległymi, oddzielonymi o kilka zaledwie metrów drogami "na długość noża!"
20 marca, miesiąc po wejściu w ścianę, członkowie obu grup, obcując ze sobą na ścianie od wielu dni, stają się praktycznie przyjaciółmi i są gotowi do wspólnej akcji.
Następnego dnia Golikow i Kor wspinają się razem osiągając czołową część Filara Centralnego, do Pająka brakuje im zaledwie 40 metrów.
21 marca Kor i Lehne osiągają wreszcie górną część Weisse Spinne. Jednakże połączenie, wrogich jak dotychczas, ekip nie zostało jeszcze potwierdzone przez Harlina. Lehne czeka z niecierpliwością na jego decyzję.
Alpiniści zaczynają rozumieć, że tylko wspólny, solidarny wysiłek może przynieść efekty na tej przeklętej ścianie. John Harlin, Blond God, nie był, jak twierdzą obserwatorzy, partyzantem unifikacji. Po pierwsze: obawiał się, iż liczna, niemiecka ekipa może opóźnić atak szczytowy. Po drugie: zdawał sobie sprawę, iż jego ekipa zaczyna nabierać rozpędu na trudnych wyciągach hakowych, prowadzonych przez Kora i Hastona. Po trzecie: widział, iż Niemcy częściej siedzą na ścianie i rzadziej zjeżdżają na Kleine Scheidegg, by pojeździć sobie na nartach podczas złej pogody.
Harlin prawdopodobnie zdawał sobie sprawę, iż może przegrać w tym szalonym i bezlitosnym wyścigu. Czy myślał o wagnerowskich operach i o niemieckim marszu na wschód??
Peter Haag, niegdyś przyjaciel Harlina, napisze później: W ścianie staliśmy się praktycznie wrogami.
21 marca Amerykanin - John Harlin, alpinista o wyglądzie hollywoodzkiej gwiazdy, zaczyna rozumieć, że prawdopodobnie jego stare marzenie - Eiger direct - zaczyna odlatywać, ironia losu, na wysokości Muchy.
21 marca, w "Święto Wiosny", Harlin oznajmia Hiebelerowi: dzisiaj w nocy wracam na ścianę.
Tego dnia rano, odpoczywający na Kleine Scheidegg członkowie obu ekip wchodzą w ścianę. Haston i Harlin wspinają się po poręczówkach i spędzają noc w eigerowskim czyśćcu, na Biwaku Śmierci. Nazajutrz, pomimo powrotu dobrej pogody, Layton Kor - partyzant połączenia z Niemcami - powraca na Kleine Scheidegg. Powody tego powrotu są do dzisiaj niewyjaśnione i pozostają jednym z mrocznych aspektów historii direttissimy.
22 marca w południe Harlin jest prawdopodobnie oślepiony słońcem, podobnie jak bohaterowie amerykańskich westernów przed pojedynkiem. Tym razem jego wrogiem, lecz także marzeniem, jest Eiger.
Amerykanin, obciążony sprzętem, rozpoczyna uciążliwe małpowanie. Lina, po której się wspina została wymieniona poprzedniego dnia przez Laytona Kora, uprzedzonego wcześniej przez Golikowa o nienormalnym zużyciu poręczówek.
22 marca Harlin jest sam, strasznie sam, tak jak wspinacz pokonujący trudny wyciąg na pierwszego. Tę samotność Harlin zna na wylot, pisał o niej bowiem wcześniej: Kiedy leader zespołu znika z pola widzenia towarzyszy jest sam, bardziej nawet niż w łazience.
Może nawet jeszcze bardziej, gdyż wspinając się po poręczówkach alpinista pozbawiony jest liny, która, jak pępowina, wiąże go z towarzyszem.. O czym myślał amerykański alpinista w tym momencie? Może o linie pozostawionej na Col d´ Innominata, która umożliwiła ucieczkę dwóm z jego przyszłych partnerów?
Być może. Lecz lina na Eigerze pęka tuż przed stanowiskiem i na moment Harlin zauważa nić Ariadny, a raczej jej koniec. Przeznaczenie staje się wreszcie tak oczywiste jak zwykła relacja ze wspinaczki.
O 15.07 niebieska lina pęka pod ciężarem Harlina. Peter Gilmann napisze kilka dni później; John szybował z rozpostartymi ramionami jak anioł.
Rolf Rosenzopf widząc przelatujące obok niego ciało nie wie, kto poleciał. O 15.40 nawiązana została komunikacja radiowa między ścianą i Kleine Scheidegg, skąd widziano nazywo smutny incydent. Jörg Lehne jest załamany. Nikt jednak nie wie, kto spadł: Harlin czy Votteler? Bonington i Kor udają się natychmiast pod ścianę. Tym razem już wiadomo: to John, melduje Bonnigton przez krótkofalówkę.
Harlin staje się dwudziesta siódmą ofiara Eigeru.
7.Sukces...
Śmierć Harlina powoduje konsternację na Kleine Scheidegg.
Wśród wspinaczy znajdujących się na ścianie zdania są podzielone, ich morale równa się prawie zeru. Doug Haston uważa się za spadkobiercę zwycięskiej, austiacko-niemieckiej ekipy z 1938 roku. Sądzi też, iż kontynuacja wspinaczki będzie hołdem dla Harlina, dla którego prostowanie północnej ściany Eigeru było ostatnim marzeniem. Haston proponuje nazwać planowaną drogę direttissimą Johna Harlina. Bonington jest tego samego zdania. Niemcy przyklaskują mając zimnem naznaczone prawice.
23 marca ponownie załamuje się pogoda. Hotele na Kleine Scheidegg pękają w szwach, napływają dziennikarze z całego świata a także tłumy eigerowidzów. Bonington zna północną ścianę, wiedząc co oznacza na niej załamanie pogody, zaczyna więc przygotowywać akcję ratowniczą. Frey i Gilmann, wyposażeni w krótkofalówki, stają się łącznikami pomiędzy znajdującymi się na ścianie alpinistami i grupą ratowniczo-wspomagającą kierowaną przez Boningtona. Ten ostatni i Mike Burke decydują się na helikopterowy desant w pobliżu szczytu, jednakże z powodu złej widoczności zmuszeni są do wyskoczenia z helikoptera 700m poniżej szczytu, na lodowcu zachodniej ściany.
23 marca na ścianie znajduje się ośmiu Niemców i Szkot. Tego dnia prowadzą Haston i Lehne walcząc z trudnymi wyciągami Muchy. Zgodnie ze wspólną decyzją Boningtona i Hastona, Layton Kor rozpoczyna prusikowanie, usiłując dotrzeć do ścianowej czołówki. Bonington przewiduje, że do skończenia drogi potrzeba jeszcze dwóch dni wspinaczki.
Tego samego dnia Golikow stwierdza zły stan poręczówek pomiędzy Biwakiem Śmierci i Pająkiem. Ich wymiana zajmie za dużo czasu i tym samym opóźni atak szczytowy. Lehne jest podobnego zdania i podejmuje decyzję o wycofaniu z akcji czterech Niemców znajdujących się w dolnej części ściany, na Żelazku.
Bonington powiadomiony o złym stanie lin poręczowych wycofuje ze ściany Laytona Kora, który prusikuje w tym momencie w stronę Rampy. Wieczorem tego samego dnia Rozenzopf i Golikow zjeżdżają likwidując niepotrzebne już poręczówki. Peter Gillman, otrzymuje w prezencie kawałek niebieskiej liny z zerwany końcem, tej, która pękła pod ciężarem Harlina. Następnego dnia powracają ze ściany Kor, Haag i Schnaidt.
Według przewidywań Boningtona piątka wspinaczy powinna osiągnąć szczyt następnego dnia. Jednakże zła pogoda nadal się utrzymuje, opóźniając tempo wspinaczki. Alpiniści zmuszeni są do kolejnego biwaku.
24 marca dziennikarze z Kleine Scheidegg dostrzegają dwie sylwetki znajdujące się kilkadziesiąt metrów od podszczytowej deski lodowej.
Haston zaczyna odczuwać efekty odmrożenia rąk i oddaje prowadzenie Niemcom. Zjeżdża kilka długości liny do Hupfauera i Votellera, gdzie pozostawił swój sprzęt biwakowy. Alpiniści przygotowują się do spędzenia nocy na ścianie wyrąbując w lodzie skąpe platformy. Haston wyczerpany ekstremalną wspinaczką w podszczytowych rysach spędza większą część nocy biwakując w ławeczkach, Voteller nad ranem oddaje mu swoje "siedzące" miejsce pozwalając Szkotowi odpocząć przed czekającym go ostatnim dniem wspinaczki.
W tym samym czasie Burke i Bonington udają się w stronę szczytu, gdzie wykopują śnieżne igloo w oczekiwaniu na zdobywców drogi. Bonington i Burke wyskoczyli z helikoptera na lekko, zostawiając w nim część sprzętu i bezcenne podczas złej pogody puchy. Bonington zaczyna myśleć poważnie o odwrocie. 25 marca obecny na Kleine Scheidegg Hiebeler organizuje kolejną akcję ratowniczą. Towarzyszą mu trzej wycofani ze ściany Niemcy: Golikow, Schnaidt i Rozenzopf. Haag po powrocie ze ściany zachorował a Kor stwierdza, iż jego udział w akcji nie jest konieczny i udaje się do Leysin na pogrzeb Harlina.
Gilmann z trudem nawiązuje kontakt radiowy z Boningtonem, który prosi o rękawice, butki puchowe, ładunki butanu i lodowcowe okulary. Sprzęt ten zabiera ze sobą ekipa Hiebelera.
O 14.00 otwiera się na chwilę "dziura w niebie" i Gilmann zauważa dwie sylwetki na podszczytowych polach śnieżnych. Lehne i Strobel wspinają się w szalejącej śnieżycy, wiatr wieje z szybkością 150 km/h, temperatura spada do -25 stopni Celsjusza. Stobel przejmuje prowadzenie.. Tego dnia zespół pokonuje ostatnie 16o metrów śnieżnego terenu:
Günther zniknął za kopułą szczytową,. Wpinam jumara i pokonuję błyskawicznie ostatnie 50 metrów, rozpoznając po drodze podszczytową nieckę. Teraz nie obchodzi już nas huragan ani polarny wiatr hulający pod szczytem. Pora na radość i uściski. Klepiemy się po plecach usiłując bezskutecznie rozluźnić nasze twarze zesztywniałe w maskach lodu. Ogarnia nas wielkie wzruszenie. Mamy ochotę śmiać się i jednocześnie płakać.
W tym czasie Haston z dwoma Niemcami pokonuje ostatnie wyciągi lodowej deski, kwalifikując je jako najgorsze w swej alpinistycznej karierze. Jak wynika z jego relacji, Lehne i Strobel przewidując wielkie lodowe trudności końcowe drogi, zabrali ze sobą wszystkie czekany i młotki lodowe, które, jak się potem okazało, wykorzystali do zainstalowania lin poręczowych. Lehne i Strobel zbliżają się do szczytu w szalejącej śnieżycy zostawiając dla pozostałej trójki kilka ostatnich poręczówek.
Haston prowadzi w mixtowym terenie, wspinając się praktycznie bez asekuracji tam, gdzie brakuje poręczówek. Jego jedynym sprzętem lodowym jest sztylet. Szkot wbija jumarem jedyną śrubę lodową na całym wyciągu na oczach asekurujących go Hupfauera i Votellera, którzy wiedzą, iż odpadnięcie Hastona będzie fatalne dla całej trójki.
8. Klęcząc przed tobą...
Godzinę wcześniej Lehne i Strobel stają na szczycie i schodzą natychmiast z Golikowem do lodowej groty Ten ostatni powiadamia przez radio Gilmanna i Freya o zakończeniu drogi: Jörg i Günther są ze mną na szczycie. Ende, Ende, Ende!!!!!
Po pokonaniu ostatniej poręczówki Haston dostrzega we mgle czekającego na szczycie Boningtona :
To koniec, direttissima Eigeru istnieje. Koniec nerwowego napięcia. Lecz nie mogę długo pozostać na górze moich marzeń. Wreszcie mogę pozwolić sobie na nieświadome podążanie za czyimiś krokami.
Direttissima staje się John Harlin climb.
Powtórzenia drogi Harlina:
Drugie przejście i drugie zimowe:1970, ekipa japońska (w trzy miesiące)
Trzecie: Czesi latem 1976 roku w ciągu siedmiu dni.
Czwarte: Alex Mac Intyre i Tobin Sorenson w stylu alpejskim w październiku 1976
Piąte: Francuzi z EMHM 1978 (systemem himalajskim)
Szóste: Slavko Sveticic w 26 godzin, przejście zimowe
Siódme: Rosjanie w lutym 1997 w ramach Zimowych Mistrzostw Rosji 96-97
9. Spokojnym krokiem...
Czy Harlin wiedział, ze zginie na Eigerze? Niektórzy z jego przyjaciół tak uważają.
Często drocząc się z żoną mówił: ładna ta Twoja czarna sukienka, kiedyś zostaniesz wdową, bo ja umrę na Eigerze!
Wyobraźmy sobie Harlina wychodzącego zwycięsko z północnej ściany Eigeru. Jakie byłyby jego wrażenie po realizacji największego marzenia? Czy jego pasja do Gór zostałaby wreszcie zaspokojona, czy raczej pozostałaby niespełniona i skazana, być może od początku, na nienasycenie?
Wspinaczki Harlina były przejawem wiecznej podróży w poszukiwaniu niemożliwego. Można to stwierdzić na podstawie jego tekstów, w których często wspomina on o euforii, zastąpionej szybko przez rozczarowanie i frustrację:
Nawet najtrudniejsza wspinaczka zaciera się w pamięci, stając się czymś niepotrzebnym w porównaniu z tą, zawieszoną w powietrzu, Kryształową Górą, której przeźroczyste kominy i szczeliny wydają się być dla nas nieosiągalne.
W ten sposób prawdopodobnie widział swą pasję John Harlin z kabiny swojego myśliwca, Harlin - amerykański Petit Prince, alpinista i pilot z zamiłowania, wielki miłośnik Conrada.
Harlin zginął podczas swojego ostatniego lotu na Eigerze, który stał się jego ostatnią, niemożliwą Górą.
|